„Poznaj Historię” Koszalina, Pomorza i okolic

„Poznaj historię” to portal, który poprzez angażujące opowieści pozwala odkrywać historię ciekawych miejsc w Polsce oraz poznawać związane z nimi wydarzenia, postaci i historie. Dzięki narracji i nagraniom audio historia staje się bardziej przystępna i ciekawa, pozwalając lepiej zrozumieć przeszłość i spojrzeć na nią z nowej perspektywy.

„Poznaj historię” to źródło wiedzy i inspiracji zarówno dla osób zainteresowanych historią, jak i dla uczniów, nauczycieli oraz wszystkich, którzy chcą lepiej poznać miejsca, które mijają na co dzień.

Na naszej stronie internetowej prezentujemy historie miejsc związanych z Muzeum w Koszalinie. Jeśli interesują Cię opowieści innych miejsc w mieście, odwiedź stronę internetową projektu „Poznaj historię” (link otworzy się w nowej karcie).


Pomnik Fryderyka Wilhelma I

Co łączy wielki pożar Koszalina z XVIII wieku, pruskiego króla i pomnik, który zaginął na ponad 80 lat? To niezwykła historia miasta, które po katastrofie potrafiło podnieść się z popiołów, a dzięki królewskiej pomocy rozpoczęło odbudowę i modernizację.

Poznaj opowieść o Fryderyku Wilhelmie I, jego wsparciu dla mieszkańców oraz niezwykłym wodociągu doprowadzającym wodę z Góry Chełmskiej. Dowiedz się, dlaczego pomnik króla stanął w sercu Koszalina, jak zniknął podczas wojny i w jaki sposób jego fragmenty niespodziewanie odnaleziono w 2024 roku. To opowieść o ogniu, odbudowie i pamięci, która po dziesięcioleciach milczenia znów przemówiła.

Król Fryderyk Wilhelm I i jego związki z Koszalinem.

[muzyka klasyczna w tle]

Witaj, szanowny gościu. Mówi do ciebie Fryderyk Wilhelm I, Król w Prusach. Wspominam dziś Koszalin — miasto, które po wielkim pożarze roku 1718 stało się dla mnie czymś więcej niż tylko punktem na mapie moich ziem. [żołnierze maszerują] Tutaj właśnie stacjonował garnizon pruski pod dowództwem mojego zaufanego przyjaciela, marszałka Friedricha von Grumbkow. To on jako pierwszy doniósł mi o tragedii, jaka dotknęła miasto, i to on gorąco wstawił się za mieszkańcami, prosząc, bym udzielił im pomocy. [odgłos pożaru].

[głos niosący się echem: Niech pamiętają, że każdy dobry władca ma obowiązek troszczyć się o swoich poddanych].

Nie pozostałem obojętny. Wstrząśnięty ogromem zniszczeń, przekazałem wysoką dotację królewską na odbudowę. [brzęk monet] Ale to nie wszystko. Na kilka lat zwolniłem mieszczan z podatków, aby mogli odbudować swoje domy i warsztaty. Pragnąłem, by Koszalin nie tylko powstał z popiołów. Miał stać się miastem nowoczesnym i bezpiecznym.

Zleciłem więc poważne przedsięwzięcie – doprowadzenie bieżącej wody z Góry Chełmskiej. [odgłos budowy, potem płynąca wartko woda] Źródła, które tam odnaleziono, zasiliły nowy wodociąg miejski, poprowadzony na rynek. Woda spływała do fontann i basenów przy rynku, przynosząc radość i ulgę mieszkańcom. [szum wody, radość dzieci] Był to wspaniały symbol odrodzenia miasta.

[głos niosący się echem: „Koszalin powstał z popiołów, lecz ducha jego mieszkańców nie zdołał strawić żaden ogień].

Pomorzanie byli mi wdzięczni. W 1724 roku wznieśli mi pomnik – monumentalne dzieło zaprojektowane przez mojego nadwornego rzeźbiarza Johanna Georga Glume. Stanęło dumnie w sercu nowego rynku, wśród fontann, basenów i stylowych kamienic [szum wody]. Pomnik był znakiem przyjaźni między władcą a miastem – przypomnieniem, że pomoc i solidarność budują trwalsze fundamenty niż kamień.

[wyjąca syrena alarmowa] Potem przyszła krwawa wojna z roku 1939, wywołana zresztą przez mój naród. [nalot] Pomnik zdemontowano z obawy przed nalotami. W roku 1942 wywieziono go poza miasto i pamięć o nim odeszła wraz z niemieckimi mieszkańcami dawnego Köslin. Trudno to sobie wyobrazić, ale przez ponad 80 lat miejsce jego ukrycia pozostawało tajemnicą dla nowych, polskich mieszkańców Koszalina! I pewnie byłoby tak do dziś, gdyby nie zwykły przypadek. Oto w sierpniu 2024 roku, jego fragmenty odnaleziono na prywatnej posesji pod miastem. Kamień, który milczał przez stulecia, przemówił na nowo – przypominając o dawnych wydarzeniach, o ludziach i o odpowiedzialności za wspólne dobro.

Dziś fragmenty mojego pomnika możecie zobaczyć w Muzeum w Koszalinie, na wystawie plenerowej „Zabytek w plenerze”. Niech ten kamienny świadek przeszłości przypomina, że historia miasta to nie tylko daty i nazwiska, lecz także wdzięczność, odwaga i współdziałanie. Stojąc przy nim, zamknij na chwilę oczy i posłuchaj. Może usłyszysz szept historii…

Do usłyszenia.

[muzyka milknie powoli]


Domek Kata w Koszalinie

Poznaj jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w historycznym centrum Koszalina – Domek Kata, którego mury pamiętają czasy średniowiecznych egzekucji, przesłuchań i miejskich tajemnic. Posłuchaj opowieści o kacie, który był nie tylko wykonawcą wyroków, ale także znawcą anatomii, biegłym rzemieślnikiem i człowiekiem wykluczonym ze społeczności, choć jednocześnie niezbędnym dla jej funkcjonowania. Zajrzyj do niezwykłej kamienicy przylegającej do dawnych murów miejskich, i poznaj historię miejsca, w którym kat mieszkał wraz z rodziną aż do XX wieku.

Dziś w zabytkowych murach działa Teatr Propozycji „Dialog”, a dawna siedziba kata stała się miejscem spotkań ze sztuką, poezją i muzyką. To opowieść o budynku, który przetrwał wieki i do dziś przypomina, że historia miasta kryje się nie tylko w reprezentacyjnych zabytkach, ale także w tych miejscach, o których długo wolelibyśmy nie mówić.

Historia koszalińskiego kata.

[śpiew ptaków, słychać ostrzenie metalowego narzędzia, wchodzi spokojna muzyka na klasycznych instrumentach].

Witaj, drogi gościu! Pewnie chcesz bym ci coś nastawił. To jak? Coś sobie zwichnął a może złamał? Bark, nos, a może palec? Nic z tych rzeczy? Wybacz pomyłkę. Klienci bez towarzystwa uzbrojonych strażników przychodzą do mnie zwykle w kwestiach medycznych.

Dziwisz się, że kat zna się na takich rzeczach? No przecież żaden tam ze mnie podrzędny rzeźnik. Kat to wszak profesja elitarna! Dużo czytam, sprawnie piszę i świetnie znam ludzką anatomię. W moim fachu to podstawa. Wielu myśli, że ja tylko ścinam głowy, a do tego nie są potrzebne żadne kwalifikacje. A żebyś wiedział, że są! I to nie małe.

Głowę ścinam zwykle szlachetnie urodzonym, a tym należy się szybka śmierć. Dlatego cięcie katowskim mieczem musi być perfekcyjnie [odgłos cięcia]. Mieszczan skracam toporem, a chłopów mam przykazane wieszać, co także wymaga nie lada wprawy. [naciągnięty sznur].

Ciężkie przestępstwa karam także na inne sposoby. Inaczej postępuję z rodzicobójcami, inaczej ze złodziejami, a i czarownicom należy się osobne traktowanie. [odgłos palącego się ognia].

Egzekucji dokonuję publicznie, głównie na pobliskim Wzgórzu Wisielców lub na rynku. Oj, zlatują się wtedy ludziska, zlatują. Wierz mi, żaden obwoźny teatr nie zgromadziłby takiej publiczności. [gwar rynku].

Ale egzekucje to tylko część mojej pracy. Całą swoją anatomiczną wiedzę i umiejętności wykorzystuję przy przesłuchaniach. Jak mi książę powierzy jakiegoś delikwenta to miej pewność, że wszystko z niego wyciągnę. Tu nacisnę, tu pociągnę, a łotr wszystko mi wyśpiewa. A co najważniejsze, trwałego uszczerbku na zdrowiu nie uświadczy.

Jak długo tu mieszkam? A od urodzenia. Przejąłem fach po ojcu, który w 1464 roku dostał tu etat. Mój syn, który już w drodze, najpewniej także zostanie katem. I, oczywiście, nadal będzie mieszkał w tych murach. Bo piękny to dom, nieprawdaż?

Ma taki nietypowy, trapezowaty kształt. Wszystko przez łukowatą linię murów miejskich do której przylega. Do jego budowy wykorzystano część istniejącej tu wcześniej baszty strażniczej.

Zastanawiasz się pewnie, dlaczego wejście znajduje się od zewnętrznej strony murów. Cóż, to dość krępujące i rzadko o tym mówię. Wprawdzie mieszczanie uznają mnie za niezbędnego egzekutora sprawiedliwości, to jednocześnie nie chcą oglądać mnie na co dzień. Smutne to, ale taka już dola kata. Przyzwyczaiłem się i nie narzekam. Szczególnie, że od czasu do czasu mogę też komuś pomóc lub zwyczajnie porozmawiać, jak teraz z tobą.

No, ale czas wracać do pracy. Katowskie narzędzia same się nie naostrzą. Życzę miłego zwiedzania miasta. Tylko pamiętaj, przestrzegaj prawa. Żal byłoby spotykać się ponownie inaczej niż towarzysko… [słychać odgłos ostrzałki].

[muzyka cichnie].

Historia Domku Kata.

Domek Kata powstał najprawdopodobniej w pierwszej połowie XV wieku. W ciągu następnych stuleci wielokrotnie go przebudowywano. Obecny wygląd jest zbliżony do tego, jak wyglądał pierwotnie. To zasługa powojennej renowacji. Odsłonięta spod tynku, zachowana elewacja frontowa urzeka gotycką architekturą. W centrum symetrycznej fasady mieści się ostrołukowe wejście główne, po bokach zaś znajdują się wysokie blendy i półkoliste okna. Piętro zdobią okna prostokątne, dwa środkowe w kształcie wąskich szczelin. Elewacja budynku jest częściowo otynkowana.

Kat wypełnił tu swoją powinność po raz ostatni w roku 1893. Mieszkał tu jednak wraz ze swoją rodziną aż do lat 30. następnego wieku.

Obecnie w starej kamienicy mieści się Teatr Propozycji „Dialog” im. Henryki Rodkiewicz. W 1964 roku jego członkowie wyremontowali i uratowali zabytkową kamienicę. Oprócz wystawianych przedstawień teatralnych, odbywają się tu także spotkania miłośników poezji, czy koncerty m.in. jazzowe. Teatr jest organizatorem Festiwalu Debiutów w Monodramie „Strzała Północy”.

A teraz zapraszam cię drogi gościu na spacer po naszym pięknym parku. Jeszcze niedawno stało tam Drzewo Czarownic, nazwane tak ze względu na stojący nieopodal Domek Kata. Co się z nim stało? O tym opowiem ci już w innym miejscu.

Do usłyszenia [śpiew ptaków].


Jamno i historia Anny Lassahn

Poznaj Jamno – miejsce, gdzie historia, tradycja i sztuka splatają się w niezwykłą opowieść o lokalnej wspólnocie. Przez stulecia mieszkańcy tej dawnej wsi nad jeziorem zachowali własny język, obyczaje i charakterystyczną sztukę jamneńską, pełną kolorowych ornamentów, kwiatów, serc i rozet.

Wyrusz śladem dawnych mieszkańców, poznaj historię złotego naszyjnika podarowanego jamneńskiej dziewczynie przez przyszłą carycę Rosji i posłuchaj opowieści o psotnych skrzatach Julkach. Zobacz, jak dawne tradycje ożywają dziś w Zagrodzie Jamneńskiej, łącząc pamięć o przeszłości ze współczesnością. Bo Jamno to nie tylko część historii Koszalina – to opowieść o tym, jak z prostych rzeczy można stworzyć prawdziwe piękno.

Jamno oraz historia Anny Lassahn.

[kobiecy, odległy głos będący wstępem: Kiedyś nad jeziorem Jamno żyli ludzie, którzy nie zapomnieli, że praca może być pięknem, a codzienność – sztuką].

Czy słyszałeś kiedyś opowieść o miejscu, gdzie czas płynął własnym rytmem? Gdzie w słoneczne dni jasne domy falowały od światła, mieniły się ciepłem drewna i fakturą gliny, jakby opowiadały o morzu, wiatrach i ludziach, którzy je budowali, a w powietrzu unosił się zapach morza, jeziora i… legend? Witaj w Jamnie, wsi, która stała się legendą Pomorza. I choć dziś jest dzielnicą Koszalina, przez stulecia była odrębnym światem, światem, którego echo wciąż da się usłyszeć.

[delikatny plusk wody, mewy w oddali].

Wyobraź sobie średniowieczną osadę wciśniętą pomiędzy wzgórza a taflę jeziora, które niegdyś było częścią morskiej laguny. Tak musiała wyglądać już w roku 1224, gdy po raz pierwszy wspomniano o Jamnie w dokumentach. Wtedy to księżna Anastazja, wdowa po pomorskim księciu Bogusławie I, nadała wieś Cystersom z klasztoru w Białobokach koło Trzebiatowa.

W 1331 roku Jamno z łowiskami na jeziorze, nadano na wieczyste posiadanie miastu Koszalin. Od tej pory zamożna wieś rozwijała się w cieniu, ale i pod opieką miasta, z młynem, szkołą i prawem rybołówstwa. Ale jej mieszkańcy, choć poddani miasta, zachowali coś bezcennego – własną duszę. Swój język, zwyczaje, niepowtarzalny styl i bogatą tradycję.

[odgłos lekkiego strugania, pociągnięcia pędzlem].

I tak narodziła się sztuka jamneńska. Powstawały tu polichromowane meble i skrzynie, będące niczym obrazy. Artyści zdobili je sercami, tulipanami i rozetami, często z imieniem właścicielki i datą ślubu. Pomyśl o intensywnej czerwieni, głębokim błękicie, żywej zieleni. O geometrycznych wzorach, kwiatach i rozetach. Każdy przedmiot był niepowtarzalny. To nie była tylko sztuka. To było zjawisko, jedno z najbardziej charakterystycznych w kulturze ludowej Pomorza.

[dźwięk dzwonu kościelnego].

Sercem wspólnoty był kościół. Jego dzwon do dziś wybija rytm dla tego miejsca, a w 2020 roku zdobył tytuł „Zabytek Zadbany” w Ogólnopolskim Konkursie. To tu modlono się, świętowano, spotykano. W kościele przechowywano też koronę weselną i złoty naszyjnik. Wiąże się z tym pewna legenda.

[jadący powóz konny, wiwaty]

Otóż pewnego dnia przez Pomorze podróżowała pruska księżniczka Charlotta, przyszła caryca Rosji. Mieszkańcy witali ją niezwykle uroczyście. W orszaku stanęły też dziewczęta z Jamna w swych barwnych, haftowanych strojach. Jedną z nich była Anna Lassahn. Jej śpiew i recytacja tak wzruszyły księżniczkę, że ta… podarowała Annie pokaźny złoty naszyjnik. Wyobraź sobie ten gest, ten błysk złota wśród feerii ludowych kolorów.

I co stało się później? Ów dar stał się częścią tradycyjnej korony kwiatowej panien młodych. Od tamtej pory złoty naszyjnik na zawsze związał się z jamneńskim strojem ślubnym. Piękna historia i – co ważniejsze – prawdziwa.

[psotny chichot, kroki na trawie]

A jeśli trafisz do Jamna po zmroku, nasłuchuj uważnie, bo w zakamarkach dawnych chat wciąż mogą mieszkać… skrzaty Julki. Nie wiesz, kto to taki? Ano małe, psotne duchy domowe mieszkające według podań na Julkowej Górce. Według wierzeń pomagały one przy pracy, pilnowały dobytku, ale potrafiły też płatać figle. Głównie leniwym i nieuczciwym gospodarzom.

Ich wizerunki ożywają w opowieściach, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli ducha tego miejsca. Dziś tradycja Jamna odżywa w nowej formie. W Zagrodzie Jamneńskiej będącej filią koszalińskiego Muzeum możesz dotknąć przeszłości. Zobaczyć rekonstrukcję chat, oryginalne meble, a nawet wziąć udział w warsztatach. Dawne wzory, niegdyś zdobiące skrzynię, dziś trafiają na ceramikę, torby, biżuterię. Stały się symbolem Koszalina i żywym pomostem między przeszłością a przyszłością.

Kiedy więc następnym razem zobaczysz jamneński ornament, pamiętaj! To nie jest tylko ładny wzór, to dzieło wyjątkowej wspólnoty, która przez stulecia zachowała dumę ze swojej tożsamości. Jamno nie jest tylko wsią z przeszłości. Jest przypomnieniem, że w lokalności kryje się często coś doprawdy, uniwersalnego.

[kobiecy głos z oddali: W Jamnie każda deska, każdy haft i każdy motyw niosą pamięć o ludziach, którzy z prostych rzeczy potrafili uczynić piękno].

Widok dziedzińca skansenu z biało-czarnymi budynkami o strzechowych dachach, brukowaną nawierzchnią oraz kwietnikami przy drewnianych ścianach (kliknięcie powiększy zdjęcie).

Park im. Książąt Pomorskich

Odkryj historię Parku Książąt Pomorskich – miejsca, którego korzenie sięgają czasów książąt z dynastii Gryfitów i dawnego ogrodu zamkowego. Posłuchaj opowieści o tym, jak przez ponad 400 lat książęcy ogród zmieniał się w dostępny dla wszystkich park, pełen alejek, stawów, mostków i romantycznych zakątków.

Poznaj najstarsze i najcenniejsze drzewa Koszalina, historię słynnego „Drzewa Czarownic” i tego, co ma ono wspólnego miejskim katem, oraz niezwykłą Wyspę Łabędzi, która do dziś przyciąga miłośników przyrody. Dowiedz się, co wspólnego z parkiem ma średniowieczny kat i dlaczego właśnie tutaj można poczuć wyjątkowy klimat dawnego Koszalina. To opowieść o miejscu, w którym historia, przyroda i romantyzm spotykają się na każdym kroku.

Historia parku miejskiego w Koszalinie.

[śpiew ptaków] Drogi gościu, witaj w naszym koszalińskim parku. Parku niezwykłym, bo książęcym! Miejsce to było bowiem częścią dawnych ogrodów i majątku, które należały do książąt pomorskich. Zwano ich Gryfitami. Nazwa wzięła się oczywiście od gryfa, którego mieli na herbie. Ich dynastia panowała na Pomorzu Zachodnim od XII aż do XVII wieku!

Niewykluczone, że twoje stopy stoją na trakcie, którym sześćset lat temu spacerował sam Bogusław X. [kroki ludzkie, w tle końskie kopyta] Spośród wszystkich książąt właśnie ten władca cieszy się największym uznaniem potomnych. Zreformował dwór, ożywił handel, a co najważniejsze zjednoczył księstwa pomorskie. Nic dziwnego, że nadano mu przydomek „Wielki”. Dlaczego o nim wspominam? Bo to on nakazał założyć u podnóży murów obronnych ogród zamkowy otaczający staw. [odgłos prac budowlanych].

Działo się to w wieku XV. Przez następne stulecia odpoczywali tutaj kolejni przedstawiciele dynastii Gryfitów. Trudno jednak było jeszcze wówczas mówić o parku. W ten, ów przyzamkowy ogród zaczął zamieniać się w 1602 roku gdy rozpoczęto budować piękną promenadę. Jej ukończenia nie doczekał jednak żaden z Gryfitów. Oficjalnie zakończono ją bowiem… w roku 1807! Wówczas powstał dostępny dla wszystkich park.

[gwar przechodniów, konie, w tle muzyka ulicznych grajków].

Musiało to być całkiem spore wydarzenie. Miasto w tamtym czasie przeżywało gwałtowny rozwój. Taki rozległy, zielony teren zapewniał odpoczynek ciągle rosnącej liczbie ludności. Co więcej, był to park z prawdziwego zdarzenia! Jego charakterystyczny krajobraz, z licznymi ścieżkami, stawami i mostkami, stanowił przykład typowego założenia parkowego z tamtego okresu. Nawiązywał do niezwykle modnych ogrodów angielskich. Dominowały w nich swoboda, romantyzm oraz naturalność.

W następnych latach, dzięki niezwykłemu zaangażowaniu władz miasta wytyczono nowe alejki parkowe, uregulowano rzekę, przebudowano staw i urządzono fontannę. Zadbano też o trawniki z rabatami, głównie różanymi. [prace ogrodowe]. Nie myśl jednak, że na tym poprzestano. Ostatni etap rozbudowy parku zakończono znacznie później, bo w latach 30. XX wieku. Zapewniam, że nie ma tu żadnej pomyłki. Nasz park rzeczywiście powstawał przez ponad 400 lat!

Długo, ale rozejrzyj się. Nie było warto? No właśnie. Przyjrzyj się tutejszym drzewom. Nie rosną w dużych grupach, występują pojedynczo lub jako szeregi wzdłuż alejek. Znajdziesz tutaj najpiękniejsze i najstarsze drzewa Koszalina. Wiele z nich to pomniki przyrody. Unikatami są choćby cypryśnik błotny, miłorząb dwuklapowy, czy korkowiec amurski. W parku rośnie też jedyna w Koszalinie magnolia krzewiasta.

Duże zainteresowanie wzbudzał klon jawor zwany „Drzewem Czarownic”. Był nie tylko ogromny lecz był także najstarszym drzewem Koszalina i pozostałością ogrodu zamkowego sprzed setek lat. Dlaczego mówię „był”? Niestety, w ostatnich latach powaliła go wichura. [wichura, trzask] Dziś, w miejscu w którym rósł, można zobaczyć tablicę pamiątkową oraz… młode pędy klonu. Drzewo odradza się i kto wie, może za kolejnych 300 lat w tym miejscu znów stać będzie wzbudzający zachwyt pomnik przyrody.

A! Pewnie jesteś ciekaw, dlaczego ów jawor nosił tak mroczne imię. Cóż, to z powodu stojącego nieopodal „Domku Kata”. Tak, prawdziwego kata, który na zlecenie rady miasta wykonywał krwawe egzekucje. [trzask, metaliczny odgłos] O tym jednak dowiesz się później. Podejdź pod tę gotycką kamienicę, a kat o wszystkich ci powie.

Chciałbym powiedzieć ci jeszcze o „Wyspie Łabędzi”. Piękna nazwa, prawda? A co ważniejsze, nadana wcale nie na wyrost. Co roku para łabędzi doczekuje się tam swojego potomstwa [odgłos łabędzi]. Wyspa leży na środku stawu, który jest sercem parku. Ludzie uwielbiają tu przychodzić, obserwować ptaki i odpoczywać. Główne alejki prowadzą do brzegów stawu, wzdłuż których ustawione są ławeczki. Przez rzekę poprowadzone są dwa mostki.

Na koniec chciałbym polecić tobie odwiedzenie parku wieczorem. Jego romantyzm podkreślają wówczas nastrojowe latarnie oraz jedna z fontann [płynąca woda]. Ta stylizowana na przedwojenną została bowiem pięknie podświetlona. Wierz mi, trudno w okolicy o bardziej romantyczne miejsce.

Pozwól, że zostawię cię teraz sam na sam z przyrodą.

Miłego spaceru!

Panoramiczne ujęcie Koszalina z lotu ptaka; w centrum miasta widoczna jest zabudowa z czerwonymi dachami, rozległy park z licznymi drzewami i stawem oraz otaczające miasto osiedla i tereny zielone; w oddali widoczne są pola, lasy, elektrownia wiatrowa i komin przemysłowy (kliknięcie powiększy zdjęcie).
Muzeum w Koszalinie w sąsiedztwie parku im. Książąt Pomorskich.
Archiwum wystaw Muzeum w Koszalinie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.